Archiwum aktualności

Archiwalne wydanie tygodniowe: 01.02-07.02.2016 r.

• Pacjenci chirurgii i otolaryngologii „wyprowadzeni” ze Szpitala Miejskiego. W poniedziałek pacjenci Szpitala Miejskiego w Przemyślu „leżący” na oddziałach chirurgii i otolaryngologii zostali przeniesieni do Wojewódzkiego Szpitala w tym mieście. Powód? Dwoje lekarzy nie podpisało aneksów na dyżury. Szpitale są w trakcie łączenia i mogłoby się wydawać, że to nic nadzwyczajnego. Wielu jednak obawia się, że wszystko zmierza do faktycznej likwidacji placówki przy Słowackiego. Dyrektor obu szpitali, Piotr Ciompa, uspokaja: – Pracę straci nie więcej niż 10 procent zatrudnionych w obu placówkach. Taką sytuację przewidzieliśmy już 3 miesiące temu i o tym napisaliśmy na naszych łamach. Zgodnie z przepisami szpitale są zmuszone zatrudniać swoich własnych etatowych lekarzy na dyżurach za pośrednictwem innych placówek, na przykład NZOZ-ów. Taki podmiot ma z tego około 1 do 2 złotych za każdą godzinę dyżuru. Jak podano w informacji prasowej, w obu przemyskich szpitalach pośrednikom płaci się za dyżury około 500 tys. złotych rocznie. Władze województwa uznały, że to za dużo i postanowiły tę kwestię rozwiązać w ten sposób, że lekarze w placówkach im podległych mają być zatrudniani na dyżury przez tylko jeden podmiot SPZOZ OLK Rzeszów, który ma być Centrum Usług Wspólnych. A że 31 stycznia wygasała umowa z jednym z NZOZ-ów, lekarze zatrudniani na dyżury za jego pośrednictwem dostali propozycję zatrudnienia za pośrednictwem OLK Rzeszów. Dwoje lekarzy z tej oferty nie skorzystało. I tym sposobem Szpital Miejski w Przemyślu został bez zabezpieczenia na dyżury na chirurgii i laryngologii. Dodatkowo dyrektor Ciompa rozwiązał umowę o pracę z dotychczasowym ordynatorem chirurgii. Jak czytamy w komunikacie prasowym, „z powodu podjętych działań nie leżących w interesie placówki i utraty zaufania”. Z kolei pielęgniarkom zaproponowano zmianę pracodawcy na Wojewódzki Szpital, te jednak wolały zostać po prostu oddelegowane do tej placówki, na co dyrektor Ciompa się wstępnie zgodził. Przeniesienie wspomnianych oddziałów oraz także ortopedii było zamierzone już wcześniej, bo blok operacyjny w Szpitalu Miejskim, kolokwialnie mówiąc, nie „trzyma” żadnych standardów, a doprowadzenie do tego, by „trzymał”, kosztowałoby, bagatela – 15 mln złotych, jak podaje Marek Ptaszyński, nowy rzecznik obu przemyskich szpitali. Te „ruchy” wydają się zatem całkiem uzasadnione i logiczne, ale personel Szpitala Miejskiego, a także po prostu przemyślanie mają obawy. Dokładnie boją się tego, że połączenie szpitali tak naprawdę będzie de facto likwidacją placówki przy Słowackiego. W tej chwili zatrudnionych jest w niej prawie 500 osób, a w Wojewódzkim Szpitalu przy Monte Cassino ponad 1200. Zapytany o plany zwolnień dyrektor Piotr Ciompa uspokaja: – Zwolnione zostanie nie więcej niż 10 procent z ogólnej liczby pracowników w obu placówkach – zapewnia. – W pierwszej kolejności będziemy brać pod uwagę osoby, które mają już prawo do świadczenia emerytalnego – zaznaczył. Wojewódzki Szpital „zamknął” zeszły rok ze stratą jeszcze większą niż 2014. Zapytany o ogólny dług szpitala oszacował go na 60 mln zł. Jeszcze w listopadzie miejski radny z klubu PiS, Eugeniusz Strzałkowski, na naszych łamach wyrażał obawę, że Przemysł może zostać zupełnie bez chirurgii, bo ze Słowackiego ona zniknie, co się już stało, a wierzyciele mogą upomnieć się o swoje w Wojewódzkim Szpitalu. Dyrektor Ciompa ponownie uspokaja: – Wierzyciele mają zabezpieczenie poprzez organ założycielski, to wynika z ustawy – mówi. Co jednak będzie, jeśli województwa zwyczajnie nie będzie stać na Wojewódzki Szpital w Przemyślu? (Super Nowości 24)

Reklama