Archiwum aktualności

Archiwalne wydanie tygodniowe: 27.10-09.11.2014 r.

• Potwierdził się anonimowy donos o najprawdopodobniej nielegalnej amunicji w Regionalnej Komendzie Straży Ochrony Kolei w Przemyślu.
- Będziemy wyjaśniać teraz czy amunicja była objęta zezwoleniem. Jeżeli tak to nie będzie znamion przestępstwa. Jeżeli natomiast okaże się, że amunicja była prywatna, to skończy się na przedstawieniu zarzutów - powiedział Jacek Staszczak z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu.Budynek SOK w Przemyślu na zlecenie prokuratury przeszukali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Rzeszowa. Czynności zostały wszczęte po anonimowym donosie o nielegalnej amunicji.Chodzi o blisko tysiąc sztuk amunicji, która nie została zdana do komendy głównej podczas wymiany broni w 2009 r. To m.in. amunicja typu "Makarov" kaliber 9 mm do pistoletu P-64. Z amunicji nie mogli korzystać funkcjonariusze, bo od początku rok mają inne pistolety (Walther P-99).Policjantom nie udostępniono kluczy do szafy pancernej w jednym z pomieszczeń służbowych, w której miała być amunicja. Policjanci zmuszeni byli wynieść szafę z komendy.
- Do tej pory nikt nie przyznał się do posiadania kluczy do szafy - dodał prokurator Staszczak.Szafę otworzyła specjalna firma.Tuż po akcji CBŚP komendant główny SOK zawiesił pięć osób, w tym kierownictwo przemyskiej komendy. Wszyscy nie mogą wykonywać obowiązków służbowych przez trzy miesiące. Będą w tym czasie pobierać wynagrodzenie. Komendą kieruje zastępca komendanta z Lublina.W sprawie afery w Przemyślu wszczęte zostały dwie kontrole: komendanta głównego SOK oraz PKP Polskich Linii Kolejowych. Pierwsza z nich już się zakończyła.Dziś funkcjonariusze CBŚP przesłuchali w Przemyślu dwie z pięciu zawieszonych osób.

Reklama