Archiwum aktualności

Archiwalne wydanie tygodniowe: 10.01-16.01.2011 r.

• - W złodziejskiej profesji to mistrz świata! – mówi oburzony przemyślanin Zbigniew Tarnawski. – Przez pierwsze dni pobytu w szpitalu solidnie zapracował sobie na zaufanie pacjentów i to nie tylko swojej sali, ale i całego oddziału. Pomagał, w czym tylko mógł: a to kroplówkę poprawił, a to poduszkę, a nawet jednemu pomógł się wymyć, kiedy tamten zrobił pod siebie... Nikt nie przypuszczał, że to oszust. Lubiany był bardzo, nawet przez personel. Podawał się za ratownika medycznego, więc gadał z personelem jak swój ze swoim. I wzruszał swoją historią. Opowiadał na przykład, że wrócił od córki z Holandii, a w domu zastał w łóżku żonę z przyjacielem. Mówił też, że jest synem byłego dyrektora jednej z przemyskich instytucji – to też wzbudzało zaufanie, że nie byle kto on... I ja, szczwany lis, też dałem się nabrać, a niejednego złodzieja w życiu widziałem! – relacjonuje Zbigniew Tarnawski. Według relacji poszkodowanych pacjentów, oszust podawał się za Jacka Czerwińskiego, syna Adama. Ma 45 lat. „Ma wszystkie cechy zawodowego oszusta. Przystojny, inteligentny, można z nim dyskutować na każdy temat. Znajomości i zaufanie zdobywał w ten sposób, że chodził rano od sali do sali i pytał czy coś komuś kupić w sklepie. Wiele osób, szczególnie niechodzących, korzystało” – napisał Z. Tarnawski w zawiadomieniu, jakie złożył w przemyskiej komendzie policji. Pozostali z oszukanych pacjentów nie chcą chwalić się własną naiwnością. Człowiek, który oszukał kilkunastu pacjentów pulmonologii, ostatnio przebywał w Schronisku dla Bezdomnych w Przemyślu. W szpitalu przebywał od 22 grudnia 2010 do 4 stycznia 2011 r. Poszkodowani stracili kwoty od kilkunastu do stu złotych od osoby. (Życie Podkarpackie)

Reklama