Wydarzenia minionego tygodnia - 18.11-01.12.2019

• Andrij Sadowy, mer Lwowa, w liście otwartym do prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, zażądał powrotu nazwy ul. bł. bpa Jozafata Kocyłowskiego. Dalej pisze wprost, że niepodjęcie takiej decyzji może zaważyć na dalszej współpracy obu miast. Dzisiaj list został odczytany podczas obrad Lwowskiej Rady Miejskiej, z prośbą o poparcie pisma mera. "Dla społeczności lwowskiej obecność w partnerskim Przemyślu ulicy imienia biskupa Kocyłowskiego stanowi ważną gwarancję przyjaznych relacji między Lwowem a Przemyślem, ponieważ w przyszłości można rozwijać partnerstwo tylko na podstawie wzajemnego szacunku i zrozumienia. Chciałbym podkreślić, że obecność ulicy nazwanej na cześć biskupa Jozafata Kocyłowskiego jest fundamentalnie ważna w kontynuacji naszej współpracy, a decyzja Rady Miasta w Przemyślu o zmianie nazwy ulicy naraża je na niebezpieczeństwo" - twierdzi w liście Andrij Sadowy, mer Lwowa. W dalszej części listu stwierdził, że decyzja przemyskich radnych wzburzyła go, ale oburzyła również "ukraińską społeczność Przemyśla i cały naród ukraiński". Dodał, że Kocyłowski jest dla setek tysięcy ukraińskich katolików mentorem, ale także symbolem oporu wobec nienawiści człowieka do ideologii bolszewizmu. A jego zasługi i poświęcenie zostały docenione przez św. Jana Pawła II, który uznał go za błogosławionego męczennika. Dalej mer Lwowa zażądał od prezydenta Przemyśla przywrócenia nazwy ulicy Kocyłowskiego. Stwierdził, że ma nadzieję, że zmiana nazwy była jedynie "niefortunnym nieporozumieniem", a jej przywrócenie będzie sprzyjać dalszej, dobrej współpracy Lwowa i Przemyśla. List został odczytany przez Sadowego podczas dzisiejszego obrad Rady Miejskiej Lwowa, z apelem do radnych o poparcie. Z naszych informacji wynika, że dzisiaj do późnego popołudnia list nie dotarł jeszcze do prezydenta Przemyśla ani do Urzędu Miejskiego w Przemyślu. Jednak jego treść jest już znana części przemyskich radnych. "Skalę chamstwa mera Lwowa ukazuje jego apel do Prezydenta Przemyśla o zachowanie ulicy bp. Kocyłowskiego (kolaboranta niemieckiego), a polska szkoła nr 10 we Lwowie mieści się przy ul. Szuchewycza ps. Taras Czuprynka (dowódcy UPA, który kierował ludobójstwem na Polakach). Mało tego na szkole powiesili przy wejściu popiersie tego zbrodniarza. Nie ma skali obelg, aby opisać ten fakt. Każdy polski uczeń codziennie musi wchodzić do szkoły pod popiersiem zbrodniarza!" - pisze na Facebooku Andrzej Zapałowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu. Inni radni także są zdegustowani listem Sadowego. - To nie do pomyślenia, aby mer miasta w innym kraju, w takim tonie dyktował, co ma robić prezydent miasta w Polsce. Już pomijam, że to radni podjęli decyzję w tej sprawie, a nie prezydent - twierdzi inny radny. Swoje oburzenie zmianą nazwy ulicy w Przemyślu wyraziła również Ambasada Ukrainy w Polsce. "Pochopna i nieprzemyślana decyzja Rady Miejskiej w Przemyślu w sprawie cofnięcia nazwy ulicy Błogosławionego Biskupa greckokatolickiego Jozafata Kocyłowskiego. Manipulacja autorów uchwały argumentami wyrwanymi z kontekstu, niechęć wysłuchania obywateli RP narodowości ukraińskiej-równoprawnych mieszkańców Przemyśla, tym razem niestety zwyciężyły". - napisała ambasada w komunikacie na Facebooku. W czwartek Rada Miejska w Przemyślu podjęła decyzję o zmianie nazwy ul. bł. bpa Jozafata Kocyłowskiego i powrocie do poprzedniej, nadanej jeszcze w 1882 r. nazwy ulicy bpa Jana Śnigurskiego. Obaj to duchowni kościoła greckokatolickiego. Żaden z radnych nie był przeciw. Sześcioro głosowało "za", dziewięcioro wstrzymało się od głosu. Czterech radnych, pomimo obecności na sesji, nie wzięło udziału w głosowaniu. W 2013 r. ówcześni radni podjęli decyzję, aby część ul. bpa Śnigurskiego nazwać imieniem bł. bpa Kocyłowskiego. Decyzja ta spotkała się z wieloma protestami, wtedy bezskutecznymi. Dlaczego protestowano? Jak argumentowano, Kocyłowski w czasie II wojny światowej kolaborował z hitlerowcami, w Przemyślu błogosławił ochotnikom oddziałów zbrodniczej formacji SS Galizien. W czasie czwartkowej sesji radny Mirosław Majkowski długo odczytywał przykłady antypolskiej działalności bpa Kocyłowskiego również w okresie międzywojennym. Dwa z tych przykładów nazwał "zdradą polskiej racji stanu". Radny Majkowski na sesji, publicznie, zapowiedział, że złoży do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomienie dotyczące nacisków dyplomatów obcego państwa, poprzez polskich parlamentarzystów, na radnych przemyskich, aby sprzeciwili się zmianie nazwy ulicy Kocyłowskiego. Majkowski nie chciał zdradzić, kogo dotyczy treść zawiadomienia. Z innych źródeł dowiedzieliśmy się, że chodzi o "najwyższy garnitur" dyplomacji, a rzekome naciski miały być m.in. na władze jednej z partii politycznych.

Reklama