Wydarzenia minionego tygodnia - 25.06-08.07.2018

• Prezydent z woli radnych koalicji zarabiał od niedawna więcej, teraz z woli rządu zarobi mniej. Długo nie nacieszył się podwyżką poborów wciąż jeszcze aktualny prezydent Przemyśla Robert Choma. W końcówce grudnia zeszłego roku radni na wniosek sekretarza miasta, Dariusza Łapy podwyższyli prezydentowi pensję z 10 tys. 800 złotych do 12 tys. 445 złotych brutto. „Przeszło” to nawet spokojnie, bo na sesji była tylko jedna radna z opozycji, za to później klub radnych PO oświadczył, że prezydentowi się podwyżka zwyczajnie nie należy z racji tego, że nic konkretnego nie robi, by poprawić kondycję Przemyśla. Na nic jednak wówczas były ich protesty… Teraz na sesji nadzwyczajnej jutro Rada Miejska obniży prezydentowi pobory na 10 tys. 940 złotych brutto. Obniży, bo musi zgodnie z obowiązującymi przepisami, które wprowadził rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ciekawe czy radni PiS będą protestować, bo przecież tak bardzo uważali podwyżkę pensji Roberta Chomy za uzasadnioną? Na ostatniej zeszłorocznej sesji RM punkt dotyczący podwyżki dla prezydenta wprowadzony został z zaskoczenia. Uzasadnienie było tak sobie przekonujące: kiedyś pobory prezydentowi obniżono i teraz zarabia mniej niż włodarze Tarnobrzega i Krosna i jak to wygląda. Trzeba mu wyrównać do najwyższego możliwego pułapu, czyli tych 12. tys. 445 złotych brutto. Ponadto radny klubu PiS, Dariusz Iwaneczko zabierając głos w „dyskusji” nad tym pomysłem powiedział, że czas najwyższy na podwyżkę dla włodarza Przemyśla, bo sądząc po oświadczeniach majątkowych sporo radnych więcej odeń zarabia. „Sporo” to było akurat mocno subiektywne odczucie radnego, bo owszem kilku, ale na pewno nie ci, którzy są nauczycielami, listonoszami, pracownikami fizycznymi czy lekarzami w przychodniach. Tak czy siak podwyżka dla Roberta Chomy przeszła ku zadowoleniu przede wszystkim radnych z jego klubu „Regia Civitas” oraz klubu koalicjanta, czyli PiS. Opozycyjnych radnych z PO nie było, poza jedną radną, na tamtej sesji, więc oświadczenie tychże ukazało się nieco później: według radnych Platformy nijaka podwyżka się włodarzowi Przemyśla nie należy, bo nic nie zrobił dla poprawy sytuacji w mieście. Głos opozycyjnych radnych był jednak głosem wołającego na puszczy… I to nie ów głos sprawił, że na najbliższej sesji nadzwyczajnej przemyskiej RM, czyli jutro (4 lipca) radni prezydentowi pensję obniżą. Tu niespodzianki nie będzie, bo obniżyć muszą, tak stanowią nowe przepisy wprowadzone przez rząd PiS. Prezydent zarobi tylko o 140 złotych brutto więcej niż przed podwyżką. Niedługo już przyjdzie mu pensję pobierać, bo w nadchodzących wyborach samorządowych nie będzie walczył o fotel prezydenta Przemyśla, ale ironią losu jest sam fakt, że oto PiS-owski rząd spełnia żądanie klubu radnych PO i obniża mu pobory. Taki chichot losu rzec można... (Super Nowości 24)

Reklama